Garmin Instinct - pierwsze wrażenie

 


W ostatnich dwóch latach wydawałoby się, że Garmin w segmencie monitorów aktywności zdominował rynek. Amerykański gigant proponuje sporo estetycznie i funkcjonalnie dedykowanych produktów, pośród których zarówno zawodowy triatlonista, amatorski kolarz, golfista czy nawet ambitny żeglarz wybrałby coś dla siebie. Dlatego zdecydowałem się tym razem swoje testowe oko zwrócić w kierunku niedawno wydanego Garmin Instinct.


W pierwszym wrażeniu zegarkowi bliżej do klasycznego elektronicznego "casio" niż do nowoczesnych monitorów aktywności fizycznej wychodzących ostatnio pod szyldem liderów rynku. Nie ma tu metalowej i błyszczącej obwódki czy elektronicznego dotykowego "cyferblatu". Zresztą były to cechy, którymi kierowałem się przy wyborze modelu Instinct. Skromny, przeciętny, niewyróżniający się, a jednak wariat w środku. To co nieprzesadzone i proste musi działać.



Oczywiście tę skromność można podrasować wybierając jedną z pięciu barw koperty i paska w wersjach klasycznych czy dedykowane Tactical, Camo, Esport czy Surf. Na stronie producenta jest aż 18 modeli do wyboru (w tym opcja zasilana energią słoneczną !). Jeżeli do tego dołożymy wybór tarczy zegarka dostępnej w 12 opcjach (4 cyfrowe i 2 analogowe x jasne i ciemne tło) z możliwością edytowania widocznych danych to nie możemy marudzić. Tak, jak mówiłem, skromny wariat.


Jak to w Garminach pierwsze wrażenie psuje trudny interfejs. W pulsometrach z ogromną pulą obsługiwanych danych tym bardziej trudność się potęguje. Na całe szczęście producenci też to rozumieją i nie starają się zwielokrotniać ekranów danych - pozostawiają to w opcji widżetów wybieranych przez użytkownika w trakcie poznawania sprzętu i jego możliwości. Dla doświadczonego posiadacza wielu modeli, patrz autora tekstu, wystarczyło 15 minut by nauczyć się podstawowych funkcji, a nawet kilka godzin później bez większego analizowania pojechać trening rowerowy. Jednak  by nie przedłużać...o funkcjonalności będzie w następnej części.


Przeglądając stronę Garmina jako mocne strony modelu Instinct wymieniane są zgodność z wojksowymi standardami, korzystanie z wielu systemów nawigacji (GPS, GLONASS, Galileo), wbudowane aplikacje, łączność ze smartfonem, wykorzystanie opcji pracy z mapą czy długi czas pracy baterii. O ile kompatybilność z telefonem czy wbudowane aplikacje są już standardem na tym pułapie produktowym to obsługa GNSS i multifunkcjonalność działań z interaktywną mapą jest godna zauważenia. "Przygodowców" z pewnością musi przekonywać standard wojksowy 810G w uściśleniu do wodoodporności (do 10 ATM i 100 m zanurzenia), temperatury czy wstrząsów. Niestety trudno znaleźć informację jakie dokładnie normy zegarek, zbudowany z wzmocnionego włóknem szklanym polimeru i chemicznie wzmacnianym szkiełkiem, wytrzymuje. Na angielskojęzycznej stronie producenta dotarłem do informacji o niezaburzonejj pracy po przebywaniu na wysokości ponad 3,5 km (wysokie ciśnienie) i przechowywaniu na 12 km, zmianach temperatur (1 st.C co 3 min czy zmiana temperatury z pokojowej do mroźnej) oraz odporności na korozję (mgła solna przez 24 h ;) Zatem można przypuszczać, że zakres temperatur znoszonych przez Garmin Instinct musi być wysoka, jednak czy wyżśza niż standard liderów na rynku(od -21 do 45 st. C?) nie wiem. 




Praca baterii sugerowana przez producenta sięga 16h w trybie GPS, 40h w trybie UltraTrac czy 14 dni jako smartwatch. Tradycyjnie unika się wątków czy dane te zależne są od wykorzystywanych opcji pomiarowych. Zakupiony model przy włączonym całodziennym pomiarze tętna, monitorowaniu snu oraz blisko 9h treningów (w tym lekko ponad 3,5h na GPSie) wyczerpał akumulator dopiero po 8,5 dnia. Całkiem nieźle.


Kończąc wątek pochwał w kierunku modelu Instinct trzeba powiedzieć o obecności wszystkich standardów obsługi danych firmy Garmin obecnych w zegarkach multisportowych (no może poza zmianą dyscypliny w trakcie treningu). Począwszy od kompatybilności z wszelkimi urządzeniami ANT+, po wszelkie modyfikacje interwałów, punktów na trasie z poziomu zegarka czy mierzenia basenów, nie mówiąc o obecnych systemach Body Battery, śledzenia stresu czy mierzenia cyklu menstruacyjnego i nawodnienia (dwa ostatnie już w aplikacji Garmin Connect).  Dodatkowo mamy jeszcze wszystkie adwenturowe korzyści (kompas, wysokościomierz, barometr, alerty, obsługa map). Warto spojrzeć na specyfikację funkcjonalną zegarka.



Przejdźmy do słabych stron wojskowego modelu. Z pewnością dla wielu będzie nim mały monochromatyczny wyświetlacz (23x23mm) czy koperta. Tylko szczerze mówiąc szukając więcej luksusu można sięgnąć po inne dedykowane modele. Mnie natomiast irytowała ikona baterii (5-kreskowa skala poziomu akumulatora). Widok procentowy zdecydowanie bardziej by mnie uspokajał, a tak nawet ładując zegarek nie wiedziałem kiedy właściwie mam go odłączyć od komputera. Zdecydowanie przydałaby się opcja pomiaru tętna tylko w nocy, co znacznie wydłużyłoby żywotność akumulatora.  Tak na szybki tekst, więcej grzechów nie znalazłem.


Garmin Instinct w pierwszym wrażeniu zdecydowanie prezentował się pozytywnie. Pasek pozwalający nosić zegarek 24h, dobrze reagujące przyciski, czytelny wyświetlacz, prawie wszystkie opcje odczytu danych, modyfikacji z poziomu zegarka, wysokie normy odporności, szybka reakcja GPS przed treningiem i przygodowe zacięcie. Czego można chcieć od zegarka w cenie ok. 1000 zł. Na pierwszy kontakt to aż nadto. Dalszych negatywów będę szukał w kolejnej "treningowej" części (pewnie pokuszę się też o analizę systemów pomiaru regeneracji itd).





Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od blisko połowy tego czasu, trener przygotowania motorycznego/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza