Training Load Pro - diagnostyka obciążeń ze stajni Polar (cz. II)



Trening wytrzymałościowy, tym bardziej na początku, sprawia sporo problemów "w czytaniu" narastającego zmęczenia treningowego. Kumulujące się obciążenie niekonieczne odczuwalne jest krótko po jednostce - uwidacznia się całkowicie dopiero po kilku treningach. Nic dziwnego, że liderzy rynku monitorów aktywności starają się weprzeć działania swoich użytkoników właśnie poprzez systemy diagnostyki treningu. W modelu Vantage V ze stajni Polar miałem przyjemność testować system Training Load Pro.

We wcześniejszej części podkreśliłem znaczenie obiektywnych pomiarów tętna, na których cała diagnostyka jest oparta (patrz poprzednia część tutaj). Mierzone  i wyważane "obciążenie" TRIMP stanowi fundament wyznaczania fali obciążenia treningowego i tolerancji na nie (patrz grafika tytułowa). Oczywiście, jak pisałem wcześniej, im dłuższe używanie konkretnych pulsometrów Polar (starsze niż 2 lata modele nie posiadają tej funkcji) tym obiektywniej pracuje się na Training Load Pro. Minimum 28 dni, sugerowane w manualach, moim zdaniem nie wystarczy by zobiektywizować na 99% działanie diagnostyki (choć co warto podkreślić - "tolerancja" oparta jest na pomiarze "obciążenia" z 28 dni!). Wydaje się ona wtedy zupełnie odrealniona, bo ciągle reagująca skokową oceną w ciągu 2-3 dni. Natomiast przy zadbaniu o prawidłowy pomiar tętna i przepracowaniu 45-60 dni reakcje systemu są juz bardziej wyważone (choć - patrz tekst w nawiasie wyżej - nie rozumiem dlaczego), tak jakby Training Load Pro "uczył się" na temat użytkownika. Wtedy by zjechać z "progresu" na stabilne "utrzymanie"  konieczny jest mezocykl regeneracyjny. Sprawa ma się jeszcze zupełnie inaczej kiedy doświadczenie w używaniu systemu trwa o wiele dłużej.

Warto zaznaczyć, że diagnostyka Polar bezpośrednio nie mierzy poziomu regeneracji (do tego służy Nightly Recharge czy Test Ortostatyczny), tylko to czy trening wytrzymałościowy jest budujący czy nie. Organizmu sportowca nie da się ciągle stymulować kolejnymi kumulującymi bodźcami treningowymi. By podnieść poziom jego wytrenowania potrzebny jest odpoczynek (patrz "zasada" superkompensacji), a zatem zmniejszenie objętości czy intensywności treningu, co skutkuje zejściem algorytmu Training Load Pro w "utrzymanie".  Jest to konieczny zabieg by organizm "złapał" oddech i zbudował kolejny, wyższy stopień wytrenowania. Zatem jeśli na Twoim wykresie podsumowującymm obciążenie kardio brakuje drugiego poziomu fali, niedługo złapiesz kontuzje (patrz też możliwy błąd diagnostyczny!) - ciągłe budowanie treningu i przebywanie w "progresie" (stosunek od 1 do 1,4 "obciążenia" do "tolerancji"), tym właśnie skutkuje (wyjątek powrót do systematycznego treningu po kontuzji/roztrenowaniu). Training Load Pro zresztą przy stosunku powyżej 1,4 zaczyna czerwonymi kropkami wskazywać "przeciążenie" (patrz grafika tytułowa). Z drugiej strony nieoptymalny trening, czyli przebywanie w "utrzymaniu" lub powtarzalne skokowe tygodniowe "pół na pół" "utrzymanie"/"progres" z podobnymi wartościami "obciążenia" i "tolerancji" wskazuje nam, że programowanie treningu jest błędne. Już w tym aspekcie uwidacznia się duża przydatność całej diagnostyki z algorytmu Polar. Oczywiście koniecznością jest co 4- 6 tygodni zobiekywizowanie całego procesu treningowego odpowiednimi testami motorycznymi (siły, mocy itd.) czy wydolnościowymi (Test Coopera, bieg na 3 km itd.).



Użytkowanie Training Load Pro, jak wspominałem wcześniej, jeszcze skuteczniej wygląda w skali makro. Wyobraźcie sobie porównanie przebiegu podobnych okresów treningowych dwóch różnych sezonów (patrz grafika wyżej). Nic prostszego. Wybór raportu obciążenia kardio w Polar Flow po zimie/całym okresie przygotowawczym (możliwy 6-miesięczny widok) i zapisanego tam liczbowo oraz graficznie "statusu obciążenia" z łatwością pozwala zobrazować ilościowo wykonaną pracę i wpływ "zimy" na okres startowy. Jakościowa ocena w skali makro oparta już będzie o wartości "obciążenia kardio", patrz wielkości TRIMP (patrz metoda wyznaczania impulsu treningowego - w przypadku Polar "czas x intensywność treningu" na podstawie HR). Im wyższy wskaźnik "obciążenia" tym mocniejszym kumulującym się bodźcom treningowym poddajemy ciało, a zatem będąc w "progresie", więcej obciążenia bez ryzyka kontuzji znosimy, co prostą prawdą treningową, musi przynosić lepsze wyniki w zawodach. 



Żałuję, że trzy sezonu temu niestety nie mogłem sprawdzić Training Load Pro w oparciu o osiągnięte życiówki i zmiany "polarowskich" wskaźników. Z doświadczenia klinicznego ostatnich dwóch sezonów, a szczególnie ostatnich kilku miesięcy, widać jednak dużą korelację między programowanym treningiem a falującą linią "obciążenia". Ostatni okres przygotowawczy (na polar Ignite i Vantage V), różnorodny treningowo pod względem stosowanych środków (od siłowni po basen, rower i bieganie, od sprintów po "dwukilometrówki", tylko bez długich ciągłych biegów tempowych) i makrocyklów (4 tyg. budowania + 1 reg., 2x 2+1, 2x 3+1) bezapelacyjnie to potwierdza. Nawet prezentowany w grafice powyżej okres taperowania przedstartowego (sic...forma niesprawdzona, bo koronawirus ;-/) z programowanym luzowaniem i zejściem z objętości utrzymał "status obciążenia" w stabilnym "utrzymaniu". Podtrzymuje to tylko stanowisko Polar, że Training Load Pro inteligentnie podąża za nawet krótkofalowymi zmianami zachowań treningowych. Warto w tym miejscu dodać, że dobre programowanie treningu w moim przypadku nie doprowadzało do "przeciążenia", a kilka razy w "progresie" odzywały się stare kontuzje. Jednak niemożliwym jest by system wykrywał kontuzje ad hoc czy nawet bezbłędnie je przewidywał, natomiast niezbędną koniecznością by na zmiany obciążenia reagował. A mądry użytkownik widząc zmiany skokowe, nawet bez statusu "przeciążenia", był na baczności.

Ok. Czas przejść do odrobiny marudzenia i szukania dziury w całym. Ostatnie dwa sezony poświęcone na programowany trening motoryczny i sporo czasu spędzonego na siłowni (poprzedni sezon to 47 h !) prawie w ogóle nie pozostawia śladu w Training Load Pro. 45 - minutowa jednostka na siłowni ukierunkowana na trening mocy, tym bardziej w szczycie sezonu, to ok. 20-30 punktów w skali TRIMP, czyli tyle co ok. 15 - minutowy bieg. A przecież zmęczenie układu nerwowo - mięśniowego w skali tych dwóch treningów jest znacznie inne. Podobnie jest z 40 min pływaniem, które mięśniowo na początku sezonu daje w kość a punktacja TRIMP osiąga według mierzalnego tętna raptem 30-40. Dla słabego pływaka triatlonisty ponownie łamie to obiektywność krzywej "statusu obciążenia". W tym kontekście widać jeszcze spory potencjał Training Load Pro opartego wyłącznie na tętnie i czasie pracy (przypomnę - skala RPE nie zmienia "obciążenia"). Sporo obciążeń, nazwijmy to, mięśniowo - nerwowych mu ucieka, a przecież coraz więcej zaawansowanych amatorów chce poprawiać osiągi przez trening wzmacniający.

Podsumowując całość testowania, muszę przyznać, że system Training Load Pro zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Im dłuższe było użytkowanie inteligentnej diagnostyki Polar tym bardziej odwzorowywała ona rzeczywistą skalę obciążenia treningowego, reagując przecież na różne środki i zmieniające się parametry w skali sezonu. Tym bardziej w toku ostatnich niezwykłych "koronawirusowych" miesięcy. O dziwo brak realnego pomiaru obciążenia ukł. nerwowego i mięśni (patrz istniejący wskaźnik "obciążenie mięśni" nie jest brany do TRIMP) nie psuł jakoś znacząco fali "statusu obciążenia". Gdyby ten istotny mankament został poprawiony zdecydowanie mieli byśmy do czynienia ze św. Graalem diagnostyki treningu wytrzymałościowego nawet na poziomie elity, Oby Polar poszedł tym tropem, czego oczywiście mu życzę. 




Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od blisko połowy tego czasu, trener przygotowania motorycznego/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz