Training Load Pro - diagnostyka obciążeń ze stajni Polar (cz. I)



Podczas pierwszych prób pracy z funkcją Training Load Pro, debiutującą w modelu Vantage M, miałem sporo wątpliwości. Diagnostyka obciążenia trenigowego w oparciu o dostępne dane treningowe i wyliczony na tej podstawie algorytm wskazujący obiektywny stan treningu brzmi trochę jak mrzonka. Co warto podkreślić  - systemy szacujące stan regeneracji organizmu obecne były u liderów rynku monitorów aktywności już od kilku sezonów (patrz choćby Stan Regeneracji czy najnowszy Recovery Pro w wybranych produktach Polar) - a w tym przypadku mówimy bardziej o oszacowaniu tego czy "trening dalej mnie buduje" czy już w nim nie robię postępów. Zjawisko trudne i warte podjęcia próby. Dlatego też z przyjemnością podjąłem się kolejnej próby przyjrzenia się Training Load Pro za pomocą flagowego modelu Polara - Vantage V.

Wpierw krótka wzmianka o tym interesującym systemie diagnostyki (wcześniej było o tym tutaj). Kluczowym jego parametrem jest "Status obciążenia", czyli proporcja między "obciążeniem" a "tolerancją" wyznaczająca "przeciążenie", "progres", "utrzymanie" i "regres". "Obciążenie" to przede wszystkim uśrednione tygodniowe obciążenie kardio (czysty wskaźnik TRIMP), a ewentualnie dodatkowo oceniane obciążenie mięśni (tylko Vantage V - patrz dalej) i odczuwane obciążenie (skala RPE wg Borga, uzupełniane w aplikacji polar Flow). Każde z obciążeń dodatkowo hierarchizowane jest w 5-kropkowej skali na podstawie historii treningowej z 90 dni przed. "Tolerancja" natomiast to uśrednione obciążenie z ostatnich 28 dni, zatem by system zaczął optymalnie działać potrzebny jest miesiąc pracy treningowej z zegarkiem (najlepiej noszonym też w nocy - patrz dalej). Proste i logiczne. Nawet zbyt proste by mogło działać, jednak po kolei.

Vantage V od wcześniej używanej M-ki, w kontekście testowania Training Load Pro, z grubsza różnił się możliwością odczytów mocy biegowej (patrz wyżej "obciążenia mięśni") i rzadziej szwankującym pomiarem HR. Podczas wykonywania licznych krótkich, maksymalnych lub submaksymalnych odcinków tempowych pozwalało to na dokładniejsze oszacowanie intensywności treningu wobec wolno reagującego tętna. Uciekające podczas treningu tętno przede wszystkim było głównym problemem Vantage M (polscy dystybutorzy ten ostatni fakt tłumaczyli przez anatomię nadgarstka) i mojej wcześniejszej oceny polarowskiej diagnostyki.


Powyżej w grafice zaprezentowałem odczyty "obciążenia kardio" z różnych treningów. Trening pierwszy, dynamiczniejszy z dłuższymi odcinkami tempowymi (zrobiony po okresie startowym!) a minimalnie uciekającym tętnem, przeprowadzony na Vantage M, został podobnie "naliczony" jak trening ostatni, zrealizowany na Vantage V, choć o innej charakterystyce (więcej odcinków dynamicznych z wyższym tętnem, ale więcej przerw pomiędzy plus 10' ćw. plyometrycznych ze średnim ok 140 ud/min). W środku treningi wyżej notowane w skali "obciążenia kardio" od pierwszego, choć bardzo zbliżone a realizowane na bieżni mechanicznej z relatywnie niższymi prędkościami (a znacznie wyższym, realnym tętnem).


W kolejnej grafice (patrz wyżej) przedstawiłem dłuższe treningi (pow 1h15') klasyfikowane z trzech zegarków Polar : Vantage M, Ignite i Vantage V. Pierwsze dwa od góry dotyczą flagowego Vantage V z pomiarem mocy - różne typy treningu przy znacznej różnicy w średnim tętnie dzięki zbliżonemu poziomowi watów algorytm "obciążenia mięśni" oszacował podobnie. Z kolei, gdy popatrzymy na pomiar Vantage M ze startu w półmaratonie, gdzie średnie tempo wyniosło 4:00/km  porównywalne "obciążenie kardio" na podstawie zgubionego tętna było błędne. Nie mówiąc o ostatnim treningu z długą westawką tempową (11,5 km na ok 170 ud/min!), gdzie tętno średnie jest zupełnie odrealnione, a zatem kolejny raz TRIMP jest nieobiektywny. Na koniec by nie wmuszać konieczności oparcia treningu na mocy i zakupu droższego Vantage V, środkowym treningiem pokazuje obiektywny i powtarzalny (!) odczyt tętna z Ignite. Trening bardzo kombinowany z niskim średnim tempem poprzez wielokrotne odcinki dynamiczne i długim czasem ćwiczeń plyometrycznych, został oszacowany podobnie jak trening z Vantage V powyżej (mimo krótszego czasu, większej dynamiki i bez pomiaru mocy!)


Czy w tym przypadku negowałbym stosowanie się do Training Load Pro w przypadku użytkowników Vantage M? Oczywiście, że nie, choć warto podkreślić ważność obiektywnych pomiarów tętna. Koniecznie też trzeba zaznaczyć, że nie znalazłem w sieci innych użytkowników marudzących na pomiar HR z nadgarstka. Zresztą jeżeli nieobiektywne tętno jest problemem to pas H10 do pomiaru tętna zdecydowanie załatwia sytuację. A jak widać na grafice powyżej, oparty na technologii pomiaru z nadgarstka Ignite już zaczął ze mną bardziej współpracować. W ten sposób algorytm Training Load Pro wreszcie poprawnie pełnił swoje zadanie.

I po tym wstępnie technicznym wreszcie będę mógł zagłębić się w szczegóły sprytnego Training Load Pro...w kolejnej części. ;-)

Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od blisko połowy tego czasu, trener przygotowania motorycznego/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza