Polar Vantage M - funkcjonalność i Training Load Pro (cz. III)



Wraz ze współpartnerem sklepem internetowym eAzymut dalej koontynuujemy testowanie nowego dziecka Polar Electro - pulsometru Vantage M. Tym razem przyjrzę się monitorowi czysto pod kątem funkcjonalności treningowej, a więc prezentacji danych treningowych, współpracy z użytkownikiem podczas aktywności czy przede wszystkim zrewolucjonizowanej analizie obciążenia pod nazwą Training Load Pro.

To, że monitor aktywności posiada wbudowany szeroki zakres wyboru profili sportowych było bombą 2- 3 sezony temu. Zatem po Vantage M, nowości marki stawiającej zawsze na to co "kręci" mnie w sporcie wyczynowym - optymalizacji i unikania zbędnych działań, oczekiwałem sporo. Ponad 130 profili, wychwalane przez oficjalną stronę producenta, mogło zrobić wrażenie tylko na poznających świat pulsometrów premium. Inna sprawa, iż z poziomu Polar Flow nie można nazwać aktywności po swojemu (jak choćby w produktach Suunto!), natomiast koniecznością jest wybór spośród możliwych, np. w bieganiu, oprócz podstawowych profili biegania i treningu na bieżni, są bieg górski, bieg uliczny, bieg ultra, bieg lekkoatletyczny czy na orientację. Tak spory wachlarz możliwości, zawierający wszystkie sporty zespołowe, kitesurfing, zajęcia Les Mills, kilka rodzajów tańca, pilatesu i jogi czy nawet triatlon terenowy, zatem był koniecznością. 

Jak to w przypadku monitora aktywności klasy najwyższej tworząc lub modyfikuując profil możemy pokombinować przy automatycznym zapisie okrążeń (czas lub dystans), szczegółowym ustawieniu stref tętna, tempa oraz mocy, skonfigurować automatyczną pauzę i włączyć GPS czy wibrację.  Oczywiście, co najważniejsze, mamy też dostęp do kreacji lub edycji istniejących już ekranów danych treningowych pod kątem zmiennych dotyczących czasu, mocy (konieczny sensor biegowy lub bardziej zaawansowany Vantage V), kadencji, prędkości/tempa, dystansu, kalorii, tętna, wznosów/spadków lub pełnych wykresów całoekranowych parametrów (wysokość, tempo/prędkość, tętno, moc) co do czasu treningu. W możliwościach trybu ekranu danych wybieramy od, w ogóle niespotykanego w opcji niższej klasy pulsometrów, bardzo pojemnego widoku czterech  danych (trzyrzędowy z podzielonym pośrodkowym obszarem) aż do pojedyńczego parametru. Wszystko bardzo widoczne w szybkim spojrzeniu na tarczę. Mnie urzekł, jak już wczesniej napisałem, Zonepointer (kolorowy półkołowy wyświetlacz strefy tętna) - idealnie kolorystycznie dobrany. Zresztą takie same kolory stref uwidaczniają się przy wartościach tempa czy mocy podczas aktywności - domyślnych (co 10% od 50% HRmax i co 15% od 55% MAP) lub indywidualnie ustawialnych na poziomie Polar Flow. Fantastycznie dopełnia całość  automatyczne podświetlenie reagujące na obrót tarczy zegarka w stronę twarzy oraz delikatna wibracja przy automatycznych autolapach i kończeniach zaplanowanych części treningu Nic dodać, nic ująć. Korzystanie z takiego interfejsu podczas treningu to wizualna i funkcjonalna przyjemność. I tym Polar Electro przede wszystkim powinien się chwalić (zamiast wymuszonych ponad 130 aktywności!).


W tym momencie warto także nadmienić o obecnych i adaptowalnych z poziomu zegarka interwałach. To nie zawsze było standardem w lepszych pulsometrach kilka sezonów temu. Na całe szczęście już jest. W przypadku Vantage M najpierw wymaga to zsynchronizowania zegarka z ustawionymi w Polar Flow ekranami danych (timer inetrwałów i odliczania) w danym profliu aktywności. Potem w trakcie każdego treningu możemy modyfikować sobie te parametry dowolnie. Co ważne mamy wtedy do dyspozycji możliwe dwa timery interwałów oparte o czas lub dystans i jeden oparty o czas timer odliczania odpoczynku. Zdecydowanie wystarczy to by zrobić podstawowy trening interwałowy. W przypadku bardziej wymagających użytkowników programiści Polar Electro przygotowali drugą zaawansowaną opcję praktycznie o nieograniczonej budowie z poziomu programowania celu treningowego w Polar Flow (albo Dziennik/Dodaj/Cel treningowy/Interwał albo Programy/Planer sezonu/Tworzenie ulubionego celu). Utworzyć możemy progresywny/degresywny interwał z różną liczbą powtarzalnych odcinków czasowych lub dystansowych oparty o zmienną przerwę czasową czy dystansową. Oczywiście po wszystkim jest możliwość dodania interwału do ulubionych i wstawienia go np. w zaplanowany dzień. Koniecznym jest wtedy także zsynchronizowanie zegarka z aplikacją Polar Flow. 

Mając kilkuletnie doświadczenie z innymi algorytmami monitorującymi zmęczenie treningowe koniecznie szeroki wątek tekstu chciałem poświęcić Training Load Pro. W końcu jest to główna "przechwałka" fińskiego producenta wobec innych konkurencyjnych produktów na rynku. W przypadku Vantage M cały system oparty jest o dwie wartości; obciążenie i jego tolerancję, których stosunek określa trzecią liczbę - status obciążenia kardio - hierarchizującą trening w zakresie regresu, utrzymania, progresu formy lub ogólnego przetrenowania. Obciążenie opisuje średnie zmęczenie treningowe z 7 dni, natomiast tolerancja to już analiza średnich obciążeń z 28 dni. Wartość, ważnego krótko i długoterminowo z tej perspektywy, wskaźnika obciążenia oparta jest o analizowanie kolejnych trzech zmiennych: obciążenia kardio, obciążenia mięśni i odczuwalnego obciążenia treningowego. Obciążenie kardio to tzw. impulsy treningowe (patrz naukowo akceptowalna metoda TRIMP) wyliczone na podstawie danych o tętnie i czasu wysiłku. Oszacowanie zmęczenia mięśni wymaga już sensora biegowego lub rowerowego (w Vantage V opcja wbudowana!), które skalkulują wydatkowaną energię, co wraz z czasem trwania wysiłku i w przypadku biegu - wagi, daje obiektywną liczbę. Odczuwalne obciążenie treningowe to z kolei czas trwania treningu pomnożony przez stopień odczuwalnego wysiłku (patrz naukowo akceptowalny Rating of Perceived Exertion). RPE oceniamy za pomocą aplikacji mobilnej Flow w ciągu 30 minut po treningu. Skorzystanie z dwóch zmiennych, a przy dostępności pomiaru mocy nawet i trzech, daje obiektywny, bezwzględny wskażnik ogólnego obciążenia treningowego. Wyświetlany jest on w podsumowaniu każdego z treningów przy okazji wskazując poszczególne zmienne i co ważne - parametry w 5-stopniowej skali trudności są dynamicznie porównywane i w niej klasyfikowane wraz z opisem wpływu treningu (tzw. Training Benefit) na podstawie ostatnich 90 dni. Trening, który dwa miesiące temu był trudny dla układu krążenia czy mięśni aktualnie może być oceniany jako łatwiejszy, co w odniesieniu do ogólnego obciążenia treningowego inaczej wpływa na proporcję obciążenie/tolerancja dając inny status obciążenia kardio i np. zamiast progresu utrzymanie. Trzeba przyznać, że to całkiem logiczne i genialne, no i najważniejsze - powinno działać. Oczywiście analizowanie tych danych działa zgodnie z algorytmem trudniejszym niż tylko pomnożenie i uśrednianie danych treningowych dostępnych w ciągu pojedynczych treningów, ale tu już Polar Electro milczy by nie wspomagać konkurencji.



Oczywiście szukając dziury w całym pomarudzimy, że dokładna diagnoza stanu wytrenowania przez Vantage M trwała będzie w najkrótszym wypadku aż cztery tygodnie, a w odniesieniu do obiektywnej skali trudności treningu aż 3 miesiące. Że pierwsze tygodnie pracy z Training Load Pro pełne będą wielu dziwnych i nierealnych reakcji zegarka. Znowu, że chcąc zachować obiektywne wskazania koniecznym jest "wbijanie" w komórce RPE krótko po treningu. Tu za Kamilem Nowakiem z bieganieuskrzydla.pl (patrz tutaj) cytuję brak wpływu stopnia odczuwalnego wysiłku na wskaźnik kardio, choć tutorial na oficjalnej, angielskojęzycznej stronie producenta takowe powiązanie wskazuje. W polskiej instrukcji Vantage M nie widząc żadnego słowa o konieczności korzystania z aplikacji Flow przy szacowaniu RPE (argh!!!) czekałem na jakąś łatkę to umożliwiającą w przyszłości. Wobec tego mój status obciążenia kardio zbudowany był w ciągu dwóch miesięcy tylko na podstawie wartości TRIMP. Bardzo brakowało mi subiektywnej oceny wysiłku szczególnie, że w tym sezonie moje treningi bardzo mocno oparte były na przygotowaniu motorycznym wypracowanym na siłowni z ciężarem zewnętrznym. Samo tętno i czas trwania takiego treningu niestety nijak nie opisze jego trudności. W takim kontekście mimo, że status kardio odbiegał od obiektywizmu wobec całej objętości treningu, w stosunku do treningu wytrzymałościowego wskazania zdecydowanie korelowały z ponoszonymi obciążeniami i rzeczywistym poczuciem zmęczenia. Wobec wcześniej dłużej użytkowanych diagnostyk treningowych z Garmina 920XT i Suunto Spartan Trainer Wrist HR (przez rok od wyjścia modeli) szacunki Training Load Pro trudno było "przekręcić" (w Garminie i Suunto przy trudniejszych tygodniach zdarzało się nic nie mówiące ponad 100 h regeneracji!). W okolicznościach 2-3 tygodni budujących formę ze wskazaniem na progres przy obniżających realną skalę zmęczenia złych odczytach treningów siłowych, wystarczył luźniejszy tydzień po 2-3 budujących by Vantage M wskazywał mi z progresu regres. Nawet wobec zebrania danych z 2 miesięcy. Zadowalająco cały system, w oparciu już o dane odczuwalnego obciążenia treningowego, ocenia też wcześniej wspomniany Kamil. Ja ze swojej strony, lubiąc takie technologiczne - diagnostyczne smaczki, bardzo chciałbym życzyć sobie przetestowania pełnych możliwości Training Load Pro opartego na wszystkich zmiennych w niedalekiej przyszłości. (czy się uda zobaczymy - na pewno o tym doniosę)

Kontynuując dalej szukanie dziury w całym koniecznie trzeba się przyczepić do potreningowego ekranu danych. W zależności od użytkownaego profilu mamy tu oczywiste prezentacje czasu trwania treningu, pokonanego dystansu, tętna (maks. i śr.), obciążeń kardio i mięśniowego, kalorii i procentu spalania tłuszczu, stref tempa i prędkości, tempa (maks. i śr.), Running Index, kadencji (maks. i śr.), altimetrii (maks., wznos, spadek) oraz ilości okrążeń (najszybsze i średnie). Co najgorsze w tej klasy sprzęcie nie ma możliwości przejrzenia czasów poszczególnych okrążeń, a tym bardziej parametrów ich poszczególnych danych z poziomu zegarka.

Mimo wszystko podsumowując, Polar Vantage M, bez dwóch zdań stanowi nową erę produktów z segmentu monitorowania aktywności. Nowa estetyka, świetna bateria*, bardzo obiecujący a przede wszystkim "uczący się" użytkownika rewolucyjny Training Load Pro oraz wiele niezbędnych funkcji treningowych bez zbędnych fajerwerków z ciekawym kreatorem interwałów, programu treningowego rocznego/jednostkowego i wkomponowanej w to aplikacji Polar Flow. Z drugiej jest to produkt jeszcze ciągle poprawiany przez technologów Polar Electro zaplanowanymi co kilkanaście tygodni łatkami. Brak szczegółowych danych pojedynczych okrążeń na zegarku, nie tak dokładny jak sugeruje producent nowy nadgarstkowy pomiar tętna czy konieczność "wbijania" w telefon potreningowego stopnia zmęczenia (nie łatwiej od razu w zegarek?!) to takiej klasy sprzętowi się nie wybacza.


* bez całodobowego pomiaru tętna w ciągu 4,5 doby bez całodobowego pomiaru tętna z 18 tys. kroków dziennie i blisko 5h treningu (w tym 1h30 z GPS) straciła tylko 35% pojemności


...początkowy tekst o Vantage M tutaj, jeśli więcej o funckjonalności tutaj...

zdjęcia: polar.com, tabliczni.pl
Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od blisko połowy tego czasu, trener przygotowania motorycznego/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz