Okulary Arctica Amaze (S-197FP)



Słoneczne lato stawia przed nami sporo wyzwań. Także tych optycznych . Wcześniej okulary były dla mnie tylko gadżetem, ale od kiedy więcej "triatlonuję" zacząłem do nich przywiązywać większą uwagę. Owocuję to kolejnymi testami sprzętowymi. Tym razem przyjrzymy się modelowi ze stajni Arctica.

Koszalińska firma Faron, istniejąca od 1989 r., swoją markę sportowych okularów przeciwsłonecznych i gogli narciarskich już ugruntowała. Arctica w Polsce kojarzona jest całkiem solidnie. Kilkanaście miesięcy temu miałem przyjemność testować jeden z modeli (patrz tutaj). Dziś wznawiam temat próbując kolejnego, Amaze (kolejny test już na wiosnę!).

S-197 FP dotarły do mnie w standardowym czarnym etui, w którym dodatkowo jeszcze znalazłem woreczek z mikrofibry - wszystko, jak przystało na ceniącą się markę, z uwidocznionymi nazwami własnymi. Dopisek "FP" w nazwie oznaczał opcję soczewki z polaryzacją i fotochromem. Nie ukrywam, że właśnie te technologie w polskiej firmie mnie najbardziej ciekawiły, stąd wybór Amaze. Do takiego standardu ciemnych, przezroczystych soczewek dobrana była czarna oprawka z grilamidu TR90. Warto dodać, że opisywanym modelu były jeszcze dwie opcje kolorystyczne; do soczewek z niebieską powłoką revo dobrać można było całkowicie czarną oprawkę lub oprawkę czarną z jasnozielonym paskiem na zauszniku i takimi elementami gumowymi. Już po tym odważniejszym designie widać, że Arctica co rusz stara się dorzucić coś rozwojowego w produktach. Zresztą zauważyć to też można po dopieszczeniu soczewek - w skrajnych rogach wytłoczono napisy "polarized" i "photochromic". Tak robią już światowe marki od lat i to także dokłada okularom trochę powagi.

Grilamid TR90 to odporna na wyginanie czy rozciąganie odmiana nylonu, która dzięki właściwościom antyalergicznym i mechanicznym, a przede wszystkim fajnym możliwościom obróbki w procesie formowania kształtu, jest stosowana w produkcji okularów. Lekkość, wytrzymałość i wygodę w użytkowaniu uzyskujemy dzięki tej formie plastycznego nylonu. Producenci mówią jeszcze o przyjemności w dotyku, jednak dla mnie materiał ten jest taki mocno sztuczny, więc nie powielam opisu. Mimo wszystko rzeczywiście daje Arctica Amaze sporo elastyczności i rozciągliwości - oprawki w dłoniach pracują całkiem miękko. Co prawda na początku miałem odrobinę niepewności co do trwałości łączenia soczewek w oprawce (model Amaze ma dolną połowę soczewek nieoprawioną). Te jednak podczas pracy zgięciowo - rotacyjnej trzymały się mocno, choć cicho trzeszczały, a wyciągane siłowo pozostawały dzielnie na miejscu bez zarzutów. Grilamid TR90 sprawnie pozwolił umiejscowić gumki na noskach czy zausznikach. Perforowane, miłe w dotyku świetnie wkomponowywały się w funkcjonalność okularów.


Tradycyjnie Arctica Amaze najpierw sprawdziłem w użytkowaniu codziennym. Świetnie przylegały do twarzy, były bardzo lekkie. Najfajniej jednak cieszył ten fotochromatyczny efekt - słońce było i za chwilę znikało za chmurą, a soczewki dopasowywały się do warunków tworząc dokładnie tą samą widoczność. Bardzo fajnie funkcjonowało to podczas kierowania samochodem. Momentów zbyt mocnego przyciemnienia czy nadmiernego oślepienia nie zanotowałem, zatem płynność tych zmian była ok. Właściwości fotochromatyczne były użyteczne także podczas późniejszych powrotów biegowych po pracy (patrz wrześniowy przedział między 19 a 20 godziną z zachodem słońca i szybko kończącym się dniem). Niby ciemno a słońce odrobinę razi. Bez okularów przeciwsłonecznych z fotochromem byłoby po prostu zbyt ciemnawo. Z Amaze było przyjemnie. Bez refleksów i całkiem bezpiecznie. Mocno czepiając się, odrobinę niepewności miałem podczas dynamicznych zbiegów po zakamienionych, zacienionych polnych drogach. Tu soczewka nie dawała aż takiej dynamicznej ostrości (jak np. w Oakley EV Zero Prizm Road), a tego powinno oczekiwać się od najlepszych na rynku (jak np. w Oakley EV Zero Prizm Road).

W treningowych realiach okulary również spisywały się bardzo solidnie. Model z kolekcji "Arctica Cycling" musi mieć dobre trzymanie twarzy. Tu wraz z uzupełniającą funkcjonalność lekkością nie było żadnych zsunięć okularów z nosa czy poślizgu w trakcie kroku biegowego. Nawet w warunkach startowych, gdzie liczy się totalny komfort i unikanie irytacji sprzętowej, oblewanie wodą plus hektolitry potu nie zmieniły właściwości Arctica Amaze. Co ciekawe naciągany minus w warunkach statycznych, czyli odstawanie górnej części oprawki od górnego grzbietu nosa i przez to stwarzanie przestrzeni dla promieni słońca, w ogóle mi nie przeszkadzał. Warta podkreślenia jest także wygoda noszenia. Czy to podczas trudnych wielogodzinnych robót ziemnych czy to trudnego półmaratonu nie odczuwa się żadnego dyskomfortu ucisku na skroniach. To wbrew pozorom nie takie częste.

Nowy model Arctica Amaze (S-197FP) znowu utwierdził mnie w przekonaniu do solidności polskiej marki optycznej. Bardzo duży komfort noszenia i świetne wykończenie. Świetna polaryzacja i fotochrom. Gdyby troszeczkę soczewkę podrasować, patrz polepszyć jej dynamikę i ostrość, to mielibyśmy klasę światową, ale też wzrost ceny. W Arctica przy tej relacji cena - jakość zyskujemy  za to bardzo dobry produkt za sensowne pieniądze. Bez dwóch zdań polecam.


Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.