Okulary Oakley EV Zero Path (cz. II)



Czas praktyczniej przeanalizować sukces amerykańskiej marki i jej produktu. Za tym stoi zazwyczaj bardzo solidne laboratorium i dobry marketing. Jak jest w przypadku Oakley?

Technologicznie Oakley wydaje się zupełnym liderem branży. Inżynierowie amerykańskiej marki dorobili się już ponad 600 patentów optymalizujących działanie okularów przeciwsłonecznych. Bardzo lekka aczkolwiek wytrzymała oprawka zbudowana jest z materiału O Matter. Formowany wtryskowo i dodatkowo oczyszczany poliwęglan wraz z soczewką Plutonite® tworzą bardzo zgraną parę nadając okularom właściwości lekkości piórka, blisko kuloodporne i prawie niezniszczalne (patrz testy odporności, film poniżej i fajne grafiki na oficjalnej stronie www). Właściwie system "Three-Point Fit", eliminujący nadmierny nacisk na twarzy użytkownika, wydaje się niepotrzebny przy tej lekkości. Co innego jeśli chodzi o utrzymanie stabilności okularów i optymalnego ustawienia osi wzroku w każdych sportowych warunkach, co dalej pozwala systemowi "HDO®" (patrz "High Definition Optics®") na skupienie wzroku w jednym punkcie bez zniekształceń, optycznych przesunięć obiektu w polu widzenia z zakłamaniem odległości (patrz testy klarowności na oficjalnej stronie). Z soczewką  Plutonite®, w jednym "stopionym" razem kawałku bez żadnych warstw, mamy także ochronę przed każdym promieniowaniem UV (także UVC i szkodliwe światło niebieskie do 400 nm!) dożywotnią. Dodatkowym atutem EV Zero Path jest kolor soczewki, jak to ujmuje producent, Prizm Road. Rodzaj koloryzacji  soczewki stosowany w Oakley od 2014 r. ma poszerzać zakres stosowania okularów w różnym świetle i warunkach pogodowych na drodze bez zmiany koloru. Całość dopełnia użycie w noskach i zausznikach EV Zero Path legendarnego materiału Oakley - Unobtainium®. Stosowany po raz pierwszy w 1981 r. przez założyciela Jamesa Jannard'a, jako pierwszy patent na początku istnienia firmy, w rączkach motocyklowych. Dziś, zapewne jeszcze ulepszony, zapewnia maksymalny komfort użytkowania przy stabilnym trzymaniu, doskonałej wentylacji i braku poślizgu, wspomagając "Three-Point Fit".  Wystarczy technologicznego gadania, choć bardzo lubię dociekać takich niuansów czyniących różnicę. Chętnych po raz kolejny odsyłam na oficjalną stronę producenta.





Nie pamiętam kiedykolwiek bym tak solidnie przetestował okulary przeciwsłoneczne. Ev Zero Path Retina Burn dotarły do mnie w ostatnich dniach kwietnia, a że do początków lipca pogoda sprzyjała komfort pracy testera zapewniony był aż nadto. Do tego majówka w górach i sporo startów biegowych (od 10 km do półmaratonu) z wisienką na torcie - 1/2 IM w Lidzbarku. Właściwie, co dziwne patrząc na poprzednie "optyczne testy", nie udało mi się sprawdzić okularów podczas mocnego deszczu. Aczkolwiek sprzęt kilkanaście kubków wody na siebie przyjął. Do rzeczy...

Technologia technologią, ale chyba nigdy nie miałem tak realnego odwzorowania jej w rzeczywistości treningowej. Soczewka z tego pierwszego "wow" dalej podczas kolejnych użytkowań przyzwyczajała oko do lepszego i tak właściwie na słońcu, nawet po treningu gdzie ta specyfika drogi (patrz Prizm Road) wcale nie była obecna, nie chciało się okularów zdejmować. Wtedy szczególnie ta jakość i ostrość widzenia połączona z pozytywnym różowo fioletowym matem robiła spory komfort. Oczywiście na rowerze na drodze spisywała się wyśmienicie wyostrzając pole widzenia, wygaszając wszelkie refleksy, realnie odwzorowując odległości do pokonywanych przeszkód. EV Zero Path sporo atutów dawała także nawet w cieniu drzew podczas zbiegu po kamienistym szlaku górskim. Zaskoczony byłem jak łatwo radziłem sobie z błyskawiczną zmianą oświetlenia w takich dynamicznych warunkach biegowych (ciekawe jak poradziłyby sobie soczewki Prizm Trail!) Zresztą, co dla mnie ciągle jest nie do wiary, o tym noszonym na nosie kawałku niesamowicie skomponowanych tworzyw sztucznych się po prostu zapomina. Okulary przenoszone cały urlop w górach (6 dni po 10-12 h, z kilkoma treningami po 1-2 h ) nie dawały żadnego zmęczeniowego dyskomfortu uszu i nosa. Co jest ciekawe, bo przy założeniu od razu odczuwa się solidny chwyt w tych trzech punktach, który po jakiejś chwili znika i czasem pojawia się podczas szybkiej rotacji głowy jako taka inna jej bezwładność. Co więcej okulary tkwią bez ruchu, ślizgu, poruszenia się tam gdzie je założyliśmy, choćbyśmy się schylili  czy wykonali przewrót w przód (wiem, bo próbowałem!). Fascynujące jest to, że te właściwości są niezmienne nawet w przypadku wylewania z siebie siódmych potów i jazdy na rowerze z prędkością 60 km/h czy lania na siebie wielu kubków wody przy tempie poniżej 4 min/km.

Oczywiście testy odporności na uderzenie blisko półkilowego szpikulca opuszczonego z 1,2 m czy wystrzelonego z prędkością 102 mph stalowego pocisku zdecydowanie robią wrażenie. Każdego użytkownika jednak interesuje czy niezniszczalne soczewki radzą sobie z drobnymi upadkami i drobnymi zarysowaniami. Otóż okulary spadły mi kilka razy podczas zwyczajnego schylania się czy jazdy samochodem (nie, nie miałem ich na nosie ;) Po jednym mocniejszym upadku z poślizgiem na soczewce pojawiła się 2 mm rysa, jednak w żaden najmniejszy sposób nie wpłynęła ona na funkcjonalność sprzętu. Tak samo dźwięk otwieranych zauszników po dwóch miesiącach nieustannego użycia ciągle przyjemnie klikał. W dalszym ciągu mogłem pokonać "półironmana" i cieszyć się pełnym komfortem soczewki Prizm czy oprawki O Matter


W pracy testera niesamowite jest jak zmienia się jego podejście do sprawdzanej technologii sprzętowej. O ile we wcześniejszych przypadkach testowanych butów czy ubioru wrażenia mocno subiektywne nie do końca potwierdzają achy i echy producentów to w przypadku Oakley EV Zero Path jest zupełnie odwrotnie. Komfort użytkowania przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Nawet ich gadżeciarski wygląd przestał mi przeszkadzać...zresztą za cenę "arcyfunkcjonalności" można znieść wiele ;-) Elita polskich triatlonistów tym bardziej nie może się mylić...
Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.