Wytrwałość czy etos pracy?

merlin.pl

"Jako dziecko wzrastałam w cieniu stalowni, które otaczały moje rodzinne miasto Pittsburgh. Moi rodzice stale uczyli mnie, jak ważne jest "kończenie" tego, co raz zaczęłam. Nieważne, czy dotyczyło to jakiegoś projektu czy robienia porządków - począwszy od czyszczenia butów do szkoły aż po otrzymanie najwyższej oceny z historii. 

Ojciec stanowił dla mnie wzór do naśladowania. Był to człowiek starej szkoły. Uważał, że jeśli się do czegoś bierzemy, należy wykonać to dobrze. Jego żelaznymi zasadami była uczciwość, solidność i nieugięta determinacja.

Zimy w naszym surowym klimacie były zawsze ostre, ale ta w 1953 była ostra szczególnie. Śnieg zaczął padać już w Święto Dziękczynienia i leżał jeszcze po Wielkanocy. Jedna z zamieci dosłownie sparaliżowała miasto. Temperatura spadła do 20 stopni poniżej zera, wył mroźny wiatr. Komunikacja publiczna stanęła, a tych paru twardzieli, którzy usiłowali jechać samochodami, często grzęzła w śnieżnych zaspach wysokich na trzy metry.

Tego ponurego zimnego poranka ojciec wstał jak zwykle. Zdumieliśmy się, kiedy obwieścił, że zamierza iść normalnie do pracy.
- Pójdę pieszo - oznajmił. - To tylko kilkanaście kilometrów.
- Wyjdziesz na spotkanie śmierci - zaprotestowała matka. - Nie bądź taki uparty.

Mimo jej próśb i zatroskania na twarzach dzieci, tato wyszedł tamtego ranka na zewnątrz, na oblodzoną drogę, w biel, która pokrywała wszystko w zasięgu wzroku. Jakoś udało mu się dotrzeć do stalowni i przepracował cały dzień. W pracy nie było prawie nikogo, jak powiedział, z wyjątkiem kilku robotników, którzy mieszkali w pobliżu stalowni.

Wieczorem, po powrocie do domu, cały trząsł się z zimna. W jego oczach widać było zmęczenie i napięcie. Patrzyliśmy, jak wolno zdejmuje ośnieżone buty i ciężkie, zupełnie przemoczone wełniane skarpety. Westchnął z ulgą, gdy wyciągnął się na swoim ulubionym fotelu o zniszczonej tapicerce. Matka wręczyła mu kubek parującego, gorącego bulionu, który gotowała od wielu godzin. Ponownie czyniła mu wyrzuty, że wychodził w zamieć i narażał swoje zdrowie.

Patrząc na nią, cichym głosem powiedział:
- Ty nic nie rozumiesz. Musiałem iść. To moja praca.

Nie wiem, czy to wytrwałość, czy etos pracy, które dziś prawie zaniknęły."


                                             J. A. Ryan "Lekcje od taty" (fragm." Wytrwałość" aut. M. A. McDonald)


Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.