"Terapia czaszkowo - krzyżowa" B. Przyjemska




Temat terapii czaszkowo - krzyżowej bardzo długo chodził mi po głowie. W pierwszej chęci zaspokojenia wiedzy na temat tej rdzennej osteopatycznej metody leczenia sięgnąłem po pozycję Bożeny Przyjemskiej wydaną przez białostockie Wydawnictwo Vital. 
Wydawnictwo powstało w 2013 r. i, jak samo na swojej stronie pisze, oferuje wiele poradników o holistycznym podejściu do zdrowia tworzonych przez najlepszych autorów, instruktorów i konsultantów (patrz jak wszyscy w tych czasach :-) Tematy poruszane na łamach jego książek "zahaczają" o kręgi medycyny naturalnej. Oczywiście zagadnienie terapii czaszkowo - krzyżowej jest już potwierdzane naukowo, więc tu sensu stricte o magię się nie ocieramy. Mimo wszystko techniki i całe podłoże teoretyczne jeszcze nie zostało przyjęte pozytywnie przez branżę specjalistów...choć osteopaci pracują w ten sposób od ponad wieku.

"Skuteczne techniki leczenia" to podtytyuł książki. Odrobinę poradnikowo, prawda? Dalej mamy wyliczenia jednostek chorobowych, symptomów psychofizycznych czy urazów, na które wyrównanie mitycznego rytmu kranialnego ma wpływ. Z perspektywy zwyczajnego człowieka jest tam praktycznie wszystko od skolioz i urazów powypadkowych po bóle w stawie skroniowo - żuchowywm czy nawet psychozy i problemy z koncentracją, czyli znowu masło maślane i cudowny Graal lecznictwa. (Dlaczego znowu tak mało znany i stosowany, skoro taki skuteczny - odwieczny problem medycyny naturalnej?!) Strona końcowa przedstawia autorkę książki, B. Przyjemską, biolożkę z wykształceniem medycznym, osteopatkę z Certyfikatem Instytutu Upledgera, od 30 lat prowadzącą praktykę w USA, Kanadzie i rzadko w Polsce (głównie realizacja autorskich szkoleń). Oczywiście nie ma tam nic o stosowanej przez nią bioenergioterapii, ziołolecznictwie czy diagnozowaniu intuicyjnym, zresztą widoczne z tyłu logotypy patronów (np "Czwarty wymiar", "Szaman", "Ezoter.pl") nie pozostawiają złudzeń - mamy do czynienia z osobą o otwartym umyśle. Takich w ogóle nie lubi nauka ścisła wciskając od razu w krąg zabobonów. Szczerze mówiąc mi też to wszystko nasuwało bardzo duży dystans do zawartości lektury.

Na szczęście "Terapia czaszkowo - krzyżowa" okazała się pozycją bardzo przemyślaną, pojemną teoretycznie i rzetelną. Każdy zestaw praktycznych technik stosowanych w pracy z pacjentem poprzedzony został bardzo dokładnym opisem anatomicznym opracowywanych struktur. Z reguły proporcje przeważały na korzyść teorii. W przypadku normalizowania asymetrii pracy układu czaszkowo - krzyżowego, skomplikowanego strukturalnie i funkcjonalnie, a w ogóle rzadko kiedy dokładnie opisywanego anatomicznie, ma to kolosalne znaczenie. Oczywiście jest to trudny kawałek teorii i trzeba do prawie każdego z dziesięciu rozdziałów "anatomicznych" usiąść całkiem solidnie. Szczególnie cenne dla początkujących adeptów są liczne charakterystyki struktur składowych całego układu (poszczególne kości czaszki, ważne mięśnie miednicy, przepony, otworu górnego i czaszki, a przede wszystkim nerwy czaszkowe). A po porcji odrobionej "pańszcyzny" mamy dostęp do paru technik praktycznych z dokładną procedurą wykonania. Pozostałe pięć rozdziałów to już wprowadzenia historyczne i techniczne, podstawy pracy układu kranialnego, wskazania i przeciwskazania czy doświadczenia kliniczne. Słowem, gdyby nie używane frazy "intencja", "praca z intencją", niemożliwe byłoby domyślenie się o naturalistycznym podłożu autorki. Zresztą takowe podejście osteopatów (patrz "mechanizm samoregulacji", "dostrajanie organizmu", "mechanizm samonaprawczy" czy "oddech życia") w medycynie zachodniej znane jest już od dawna. W sumie odkąd pamiętam podczas własnej pracy klinicznej nieustannie wizualizuję sobie efekt końcowy szczegółowej techniki pracy z pacjentem. (Nie do końca jednak przyszło mi do głowy by go nazwać "intencją")

Podsumowując, książkę B. Przyjemskiej bardzo polecam. Bardzo dobrze wytłumaczone podłoże anatomiczne i techniczne stanowi świetny wstęp do świata osteopatii kranialnej. Do tego świetne rozdziały poświęcone nerwom czaszkowym czy opisy charakterystycznych mięśni. Oczywiście wdrożenie technik terapii czaszkowo - krzyżowej, jak to bywa w technikach szczegółowych, mimo zrozumiałego opisu autorki i tak wymaga sporo zdolności palpacyjnych. Ja spełniłem swoje marzenie odczucia "pierwotnego oddechu" już po kilku tygodniach. 

(zdj. wydawnictwovital.pl)

Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.