Przepracowałem, poczułem...prawie zwyciężyłem



Tytuł poprzedniego posta treningowego (patrz tutaj) zdecydowanie nie mówił prawdy...jednak w momencie pisania nie mogłem tego wiedzieć. Poprzedni miesiąc był bardzo trudny. Nigdy wcześniej nie przerobiłem takiej ilości treningu w tylu strefach treningowych. Najpierw 8h, potem 9h a n a końcu 11 h/tydz., a kiedy to wszystko się udało podczas tygodnia regeneracyjnego i po dwóch mocnych jednostkach testowych, zachorowałem. W międzyczasie musiałem przesłać "suunciaka" na serwis (pęknięty pasek nadgarstkowy, bo tak działał bosko, bez zarzutów!) i stąd brak obiektywnych dawnych treningowych z całego okresu podstawowego III. No cóż...jeszcze jestem w momencie kurowania po dziwnej chorobie...jednak trzeba brać się do roboty dalej.
Jak pisałem wcześniej, w tym roku wszystko wymyśliłem zgodnie z teorią Friel'a. W przypadku "zadaniowców", patrz prawie każdego ambitnego sportowca - amatora, nie jest to wybór łatwy. Rozpisany czasowo, co do minuty, trening. Ba nawet w ujęciu rocznym i periodyzowanym, krótkookresowym - tygodniowym a w wersji dla "supernadgorliwych" - nawet i dziennym. Po pierwszym miesiącu treningu było ok. Tam było raptem odrobinę zabawy podrasowanej ćwiczeniami wzmacniającymi. Po drugim cała, odczuwalna już mocno, skala zmęczenia następowała między drugim i trzecim tygodniem budowania treningu.W trzecim okresie podstawowym, gdzie dołączyłem już podprogową strefę tętna i teoretycznie podtrzymanie siły mięśniowej (praktycznie męczące inaczej mięśniowe podźbodźcowanie pod szybsze bieganie), na przełomie tygodnia drugiego i trzeciego zmusiło mnie do spojrzenia sobie głęboko w oczy. O ile w pracy z klientami jakoś dawałem radę, to już w domu z obowiązkami rodzinnymi plus kontaktami towarzyskimi było już trudno. Byłem wyzuty z mocy psychofizycznej. Choć treningi fizycznie jako - tako szły bez dwóch zdań. Nie mówiąc już o tym, że sporo pozmieniałem w diecie. Zatem na ten moment planu J. Friel'a stać mnie maksymalnie tylko na 11 h pracy treningowej/tydz. O tyle chociaż oprzytomniałem w tych okolicznościach rodzicielsko - zawodowych odsuwając (oj daleko...) jakieś myśli intensyfikacji w kolejnym półroczu czy nawet kolejnym sezonie. Najpierw musi zmienić się parę rzeczy by mogło coś dalej zmienić się w moich treningach. Smutne i niesmutne. Summa summarum i tak po całej robocie budującej nastał czas co miesięcznych dwóch dni testów biegowo - rowerowych, po których akurat w tym wypadku...zachorowałem ;-/ Jak to skwitowałem wcześniej, lepiej teraz niż wcześniej ;-) Trzeba działać dalej.



Pon
Wt
Sr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Bieg 40'
(15'IIIz.+SB)
siłka 45'

spinning 90'
Bieg 49'
(10x200m)
spinning 90' 
Basen 45'
 Bieg 80'
(30'IIz/20IIIz
.+10'ćw)
 Basen 45'
Bieg 45'
(15'IIIz.+SB)
siłka 45'

spinning 90'
Bieg 45'
(10x200m)
spinning
90'  
Basen 45'
 Bieg 80'
(20'IIz/20'IIIz/10IVz
.+10'ćw)
 Basen 45'
Bieg 45'
(15'IIIz.+SB)
siłka 45'

spinning 90'
 Bieg 45'
(10x200m)
spinning
 90' 
Basen 45'
 Bieg 80'
(10'IIz/20IIIz/20IVz
.+10'ćw)
 Basen 45'
Bieg 45'
(15'IIIz.+SB)
spinning 90'
Bieg 45'
(10x200m)
spinning
90' 
Basen 45'
  Bieg 80'
(20IIIz/30IVz
.+10'ćw)
 Basen 45'
Bieg 50'
(BNP 35')
spinning 90'
 Bieg 30'
spinning
45-90' 
Basen 45'
 Bieg 45' (8xprb+10'ćw)
 W


Okres rozbudowy wreszcie zmusza do podkręcenia tempa. Niestety w treningach wielodyscyplinowych ciężko o wciskanie funkcyjnych treningów wszędzie - umarłbym w końcu po 2-3 tygodniach. Zresztą poprzedni okres, gdzie pierwsze cztery dni budowały mocno intensywność, dały mi w kość i z pewnością w takim układzie nie byłbym w stanie wykrzesać więcej tempa w moich aktualnych jednostkach biegowych. Stąd lekka korekta - siłowy, progresywnie dynamiczny, biegowy poniedziałek z podtrzymaniem III strefy tętna, siłowy funkcjonalnie wtorek z rozjeżdżeniem i podjazdowym spinningiem, mocno szybkościowa biegowa środa i dłuższy dynamiczniejszy rowerowy czwartek. Jeszcze trudna, dłuższa i progresywna sobota w biegu a całość dopełnia się rozpływaniowym piątkiem i ćwiczeniową - interwałową niedzielą. Nic optymalniej nie da się na ten moment wymyślić.


Oby poskutkowało...bo na razie rekordowego tempa startowego nie widać, a najbliższy start już 8 kwietnia w Inowrocławiu (patrz zdjęcie tytułowe).

Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.