• Triatlon biblia treningu - J. Friel

    merlin.pl

    Triatlon od lat dziecięcych wydawał się moją wymarzoną dyscypliną. Bardzo trudną. Tym bardziej nierealnym było według mnie napisanie dobrego poradnika dla tak pojemnego sportu wielodyscyplinowego. O "ojcu amerykańskiego triatlonu" i jego książce słyszałem od dawna, ale lekceważyłem te pozycję. Niepotrzebnie, jak się okazało - J. Friel jest geniuszem, nawet jeśli sporo poruszonych przez niego zagadnień pewnie gdzieś tam przez innych specjalistów jest negowanych.

    Dzięki fajnemu pomysłowi na prezent dla brata w ręce wpadła mi trzecia edycja słynnej "biblii triatlonu". Zawierającą się w 373 stronach książkę czytałem dosyć długo. Między innymi z powodu prozaicznych powodów - piętrzących się obowiązków rodzinnych i liczby klientów. Były też unikalne przyczyny - ważne z punktu widzenia recenzji - zawartość tych wszystkich kartek papieru była bardzo pojemna i wymagała momentami większej analizy. Autor stworzył swoje dzieło z sześciu części mieszczących w sobie wszystkie podstawowe odpowiedzi na temat triatlonu. Mamy początkowe wprowadzenie do idei treningu i znaczenia cech psychicznych. Później wchodzimy w podstawowe definicje treningowe oraz diagnostykę triatlonisty wraz z opisem zakresów intensywności. Część IV to już szczegółowa metodyka planowania sezonu, tygodnia dla poszczególnych dystansów startowych (z opisami przypadków). Książka dalej wyjaśnia poszczególne kroki przed zawodami i odpowiednie znaczenie regeneracji. Ostatnie rozdziały to już konkretne szczegóły dotyczące pracy nad mięśniami, umiejętnościami triatlonisty zależnie od wieku z podczęściami o żywieniu i zapisywaniu treningów. Fajnym końcowym rozdziałem jest załączenie wszystkich polecanych w książce rozpisek z wyszczególnieniem treningów ze względu na charakterystykę pracy (podział na parametry, kody treningu i dopasowanie do przykładowych planów). Słowem jest wszystko to co początkujący triatlonista wiedzieć powinien, a ten zaawansowany z przyjemnością poczyta. Friel na końcu żali się, że i tak musiał sporo planowanych materiałów skrócić, szczególnie ten o cechach wolicjonalnych (spokojnie, nadrobił to inna odrębną pozycją).

    Mnie najbardziej zaskoczył styl pisania. Spodziewałem się dominującego tonu ważniaka rzucającego obrazowymi porównaniami i ziejącego pozytywnymi emocjami w kierunku triatlonisty - adepta. Od samego początku natomiast pojawił się profesjonalizm i w zależności od opisywanej treści; pozytywny pragmatyzm jeśli chodzi o kwestie psychologiczne i zimnokrwisty analityzm w przypadku części technicznych. Zdarzały się momenty kiedy, tak jak w przypadku wstępu R. Halla  w "Maratonie zaawansowanym" P. Pfitzingera, czytałem z łezką w oku (nie przesadzam - zresztą taką "samą prawdę" sportowca zapewne zacznę niedługo cytować na stronce chyba...). Były też i takie, gdy przytakiwałem i sam zastanawiałem się dlaczego na to nie wpadłem. Rzeczywiście nie kojarzę zdania, przez które przemknąłem ze znudzoną miną. Nawet wstawki z mojej branży, te o rozciąganiu, wzmacnianiu i dbałości o mięśnie, z reguły "ruszane" niedbale i bez szczegółów, tu zaskoczyły mnie sposobem podejścia do tematu. Tradycyjnie było konkretnie i bardzo zrozumiale z prezentacją ciekawych badań. Zresztą te przewijają się co rusz przez całą książkę. 

    Do chwalenia jest naprawdę ogromnie dużo. Poprzez fascynujące podejście do idei sportu, w którym widoczne są te lata poświęcone najlepszym sportowcom na świecie. Ciekawe dane liczbowe, bo gdzie odnajdziecie rozpiskę liczby godzin treningu w sezonie w zależności od długości startowych , dalsze szczegółowe rozpiski tygodniowe i tabele zakresów i intensywności. Konkretne - pokażcie mi drugą pozycję, która w trzydziestu stronach opisuje tak profesjonalnie umiejętności i zależne trzech dyscyplin składowych triatlonu. Ano i jest jeszcze jedna cecha, zapewne nie bardzo mająca upodobanie wśród początkujących, nazwijmy ją dowolność. Friel wielokrotnie podkreśla, że opisuje jakieś tam panujące zasady i reguły trenowania triatlonu, ale na pewno indywidualność każdego z osobna nie pozwala mu uznać ich jako pewnik.

    Słowem - J. Friel dla mnie jest autorem - geniuszem. Tak pojemna dyscyplina zamknięta w 373 stronach. Sam nie wierzę, że to możliwe. A jednak... Na całe szczęście tajemnicy triatlonu nikt nie zamknie w słowach i z przyjemnością wykorzystam to co przeczytałem w nadchodzących sezonach.

  • 0 Comments:

    Prześlij komentarz