• Drugą połowę sezonu czas zacząć, czyli 36.Maraton Warszawski się zbliża...

    warszawa.gazeta.pl

    Pierwsza część sezonu wraz z Volvo Triathlon Series Brodnica zakończyła się rychło. Tradycyjnie treningi zaplanowane na parę miesięcy minęły tak szybko a uwieńczenie całej pracy 21 czerwca było tak cudowne, że ciężko byłoby wymyślić je inaczej. Co prawda zabrakło minuty z hakiem by złamać barierę 5 h, jednak całe wrażenia uczestnictwa w tym triathlonowym święcie było niepowtarzalne. (poza słabą promocją władz miasta!!!). Debiuty zawsze są piękne. Cokolwiek by się nie działo. Zostają w pamięci długo. Mimo wszystko czas podleczenia ran minął szybko i teraz zbliżam się do końca sezonu i 36.PZU Maratonu Warszawskiego.


    Właściwie dużej regeneracji po triathlonie nie było. Zresztą, o dziwo, jakiegoś strasznego zmęczenia też nie było. Debiut maratoński kosztował mnie więcej cierpienia (pewnie z powodu mniejszego doświadczenia treningowego). Lekkie rozbieganie krótko po, poniedziałek 30 minut rozbiegania, wtorek 1 h spinningu, środa 1h biegu (w tym 40 na 150ud), czwartek 1h spinningu, piątek 80 min biegu, sobota 90 min. biegu - raczej tak wypoczynkowe mikrocykle nie wyglądają ;-) Pierwszy dzień wolny od treningu - niedzielę - lekko popływałem. W kolejnym tygodniu postanowiłem lekko odpocząć mniejszą ilością jednostek i ponownie podbić intensywność jednym treningiem. W tygodniu 29 czerwca - 5 lipca zrealizowałem 5 jednostek treningowych o kilometrażu ponad 80 km. Poniedziałek podbiłem morderczym w to ciepło 30km BNP (ostatnie 5km kończyłem na tętnie ponadprogowym 177-180). Później były spokojne dwa biegania z piątkowymi podbiegami w tle (6x100m) i treningowy start w IV Dyszce Wazówny (coś ponad 43 minuty na trudnej trasie w 40 stopniach). Teoretycznie miało być wypoczynkowo, ale wyszło całkiem fajnie podtrzymująco zmęczenie (choć przy o wiele mniejszej objętości niż podczas treningu triathlonowego). Po tych dwóch chaotycznych tygodniach trzeba było powoli wdrażać plan, który miał wyglądać następująco (choć pierwszy mikrocykl potraktowałem wreszcie bardziej luzacko):

    pon
    wt
    śr
    czw
    pt. 
    sob
    ndz
    30' orbitrek
    bieg 50'
    (w tym 30' po 4:15/km)

    bieg 60'
    45' spinning
    +
    bieg 35'
    bieg 35'
    (w tym 20' na 160-165ud)
    W
    bieg 120-150'
    bieg 50'
    (w tym 8x100SB)
    bieg 50'
    (w tym 30' na 170 ud/min))
    bieg 70-90'

    45'spinning
    +
     bieg 45' (w tym 3x8' po 4:00/km)
    bieg 60'
    (w tym 8xprb)
    W/ew. bieg 45'
    bieg 30km
    Legenda: bieg 60' - 60-minutowy bieg na tętnie ok. 140 ud/min; 8x100SB - osiem podbiegów 100-metrowych z przerwą w truchcie; 8xprb - osiem przebieżek ok. 100m; ew. - ewentualnie dołożony trening w przypadku dobrego samopoczucia.

    W planie zupełnie odpuściłem pracę okołobiegową licząc na to, że ta moja wcześniejsza przy okazji triatlonowych poczynań i zupełnie inna objętość treningowa pozwoli na uniknięcie problemów z kolanami, Te lewe co jakiś czas się odzywa. Na całe szczęście kontrolowanie. Po 2-3 tygodniach będzie trzeba podkręcić niedzielne lub sobotnie (kwestia organizacji czasu) wybiegania. Pozostało 11 tygodni... to już blisko ;-)



    Wsparcie treningowe:



     

  • 0 Comments:

    Prześlij komentarz