Ciężki ten początek roztrenowania...

rys. stocklogos.com
Oj, bardzo ciężkie są początki roztrenowania. Strasznie "nudno" tak nagle przestać się ruszać. Oczywiście wiadomo, że coś z ruchu się pojawiło w tym pierwszym tygodniu, bo przecież od razu do bezruchu przejść nie można. Jednak tak mało i organizm jakoś taki bezcelowy tryb podłapał. Oj, trudno... Na szczęście etap nic nie robienia mam już za sobą. Łącznie w sumie to dwa razy po 3 dni bezruchu były i w końcu zacznę powoli wchodzić w jakieś dyscypliny zastępcze. No i poniedziałkowy Spinning na spokojniej. Regularne pływanie i rower i do tego codziennie jak się uda ćw. stabilizacji. Za jakiś tydzień włączę do tego ćw. siłowe, a za jakieś dwa może znowu zacznę spokojniutko biegać. Zobaczymy jak to wyjdzie. Dobrze, że już koniec tego "nicnierobienia". Było ciężko. Teraz rower i pływanie w jeziorze....:-)
Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.