M. płaszczkowaty - lekceważony i ignorowany


M. płaszczkowaty (m. soleus) w całej okazałości
Rys. www.teachpe.com
Podczas pewnego spokojnego treningu biegowego wpadłem na pomysł napisania cyklu artykułów na temat mięśni człowieka z punktu widzenia biegacza, terapeuty i pasjonata. Tego typu tekstów zbierających w jednym miejscu wiadomości z fizjologii, anatomii, biomechaniki i szerokopojętej fizjoterapii praktycznie w internecie nie znalazłem. A sam wiem, że „łapiąc” kontuzję i nie tylko często takiego remedium szukamy.

Na sam początek, kontynuując niejako pośrednio artykuł o przeciążeniu ścięgna Achillesa, proponowałbym przyjrzeć się bliżej mięśniowi płaszczkowatemu (z łac. soleus co znaczy sandał, podeszwa, 1) – często lekceważonemu przez biegaczy i innych sportowców. Mięsień należy do grupy zginaczy powierzchownych podudzia leżących w części tylnej goleni. Powierzchownie nad nim leży m.
brzuchaty łydki (z łac. gastrocnemius; pokrywa całą tylna powierzchnię podudzia – możemy go łatwo wyczuć), między nimi znajduje się mięsień podeszwowy (z łac. plantaris), a pod grupa głębokich zginaczy podudzia (oddzielona przegrodą międzymięśniową poprzeczna, 2). M. płaszczkowaty kształtem przypomina rybę płaszczkę i stąd pochodzi jego polska nazwa. Przyczep początkowy mięśnia wg klasyka polskiej anatomii A. Bochenka umiejscowiony jest na tylnej powierzchni głowy strzałki i górnej czwartej tylnej części tej kości, łuku ścięgnistym (biegnący skośnie ku dołowi i przyśrodkowo, rozpięty między kością strzałkową a piszczelową), kresie m. płaszczkowatego k. piszczelowej i wreszcie nieco poniżej niej na tylnej części k. piszczelowej (1). Inni autorzy (2) w topografii m. płaszczkowatego zwracają większą uwagę na blaszki ścięgniste (tł. aut. aponeurosis) podając, że większość włókien mięśniowych rozpoczyna się na przedniej blaszce ścięgnistej (rozpiętej między kośćmi piszczelową i strzałkową), pozostałe natomiast tak jak w pierwszym cytacie na odpowiednich częściach strzałki i piszczeli. Autorzy (1, 2) ,kończąc opis anatomiczny, dodają że tylna blaszka ścięgnista (znajdująca się na tylnej cz. brzuśćca) schodząc w dół zwęża się i grubieje a w dolnej czwartej mięśnia (kilka centymetrów nad piętą) łączy się z blaszką ścięgnistą m. brzuchatego łydki i tworzy ścięgno piętowe, inaczej ścięgno Achillesa – przyczep końcowy mięśni do kości piętowej. Często niektórzy łącza oba mięśnie i nazywają m. trójgłowym łydki (z łac. triceps surae). Warto także napomknąć o przechodzących w okolicach mięśnia nerwie piszczelowym tylnym i tętnicach piszczelowej tylnej oraz strzałkowej (wzdłuż grupy głębokich zginaczy na powierzchni przedniej mięśnia i pod łukiem ścięgnistym kierujących się z dołu podkolanowego do goleni, 1). Te struktury również unaczynniają i unerwiają tkankę mięśniową.

Chcąc dokładnie przyjrzeć się m. płaszczkowatemu należałoby też przeanalizować jego miejsce w cieszącej się coraz większą popularnością teorii taśm mięśniowo – powięziowych (zapraszam do przeczytania artykułu na ten temat). T. Myers (3) nie wymienia bezpośrednio mięśnia w składzie którejkolwiek taśmy. Natomiast pośrednio mięsień poprzez swoją powięź (przyp. aut., tkanka łączna okrywająca mięsień i z nim połączona) i wspólny przyczep końcowy z brzuchatym łydki łączy się ze strukturami powięzi podeszwowej (rozcięgno podeszwowe, krótkie zginacze palców) od dołu stanowiącej umowny początek SBL (wolne tłumaczenie aut. taśma tylna powierzchowna). Co więcej wg autora tego tekstu może być rozpatrywany jako część tej taśmy, gdyż posiada podobne funkcje i z pewnością reaguje skróceniem na skrócenie m. brzuchatego łydki – bezpośrednio włączanego w struktury SBL. W tym toku rozumowania warto by było nadmienić, że dalszy ciąg taśmy powyżej trójgłowego łydki stanowią mm. kulszowo – goleniowe (mm. dwugłowy, półbłoniasty i półścięgnisty).

Patrząc pod kątem fizjologii mięsień płaszczkowaty należy do grupy mm. posturalnych (4). Mięśni genetycznie starszych, różniących się od fazowych pod kątem fizjologii i biochemii, mających przewagę włókien mięśniowych czerwonych wolnokurczliwych, biorących na swój karb funkcje stabilizacji postawy ciała. Informacja jest ta o tyle istotna, że mięśnie tego typu mają tendencję do skracania swej długości i psucia balansu mięśniowego.

Mięsień płaszczkowaty razem z m. brzuchatym są najsilniejszymi zginaczami podeszwowymi stopy powodując przyciskanie stopy do podłoża, a w przypadku silniejszego skurczu odrywanie pięty od podłoża i stawanie na palcach. Dodatkowo mięśnie powodują także przywodzenie i odwracanie stopy (1, tzw. supinacja, ruch gdzie palce i podeszwowa strona stopy zwrócone są do wewnątrz ciała), a wg autora biorą również czynny udział przy odwodzeniu i nawracaniu stopy (przyp. aut., tzw. pronacja, odwrotna niż supinacja). M. płaszczkowaty przeciwdziała pochylaniu się goleni do przodu (1), a jego działanie ogranicza się do stawu skokowego. Mając za sobą te naukowe zwroty mogę w końcu pisać „po ludzku” :-p W trakcie poruszania się pieszo w jakikolwiek sposób zawsze angażujemy te mięśnie. To one głównie powodują odrywanie się stóp od podłoża w trakcie biegu i skoków. To one też przejmują te spore obciążenie wielokrotności masy ciała w trakcie fazy lądowania, o którym pisałem we wcześniejszych artykułach. Warto zwrócić uwagę, że w trakcie tej fazy (z powodu zgięcia w kolanie m. brzuchaty jest wyłączany) duża część tego obciążenia spada na słabszy m. płaszczkowaty i pozostałe mięśnie podudzia, które oprócz niego muszą jeszcze wyhamować siły rotacyjne. Stąd warto zwracać większą uwagę na zdrowie tych niedocenianych mięśni.

Pozycja przy ścianie testowa i rozciągająca m. płaszczkowaty
zdj. www.marszalek-osteopatia.pl
Starając się ocenić zdrowie mm. płaszczkowatych najlepszym sposobem jest zbadanie zakresu ich ruchu. W tym celu należy wykonać test w popularnej stretchingowej pozycji„przy ścianie” - ciało podparte ramionami o ścianę, lekko pochylone w jej kierunku, nogi w pozycji wykroczno – zakrocznej, lekko ugięte, kolana na wysokości palców I i II. Z tej pozycji uginamy nogę zakroczną, jakbyśmy chcieli usiąść na piętę nie odrywając jej i lekko pochylając się do przodu podpieramy się o ścianę. Jeżeli dochodzimy w ten sposób do końca zakresu ruchu a nie czujemy twardego „kostnego” zakończenia tylko twarde sprężynujące, nasz m. płaszczkowaty nogi zakrocznej jest „przykurczony”. Dodatkowo można także wykonać prosty test w przysiadzie podpartym – stopy złączone, kolana razem ugięte przy klatce piersiowej, ręce oparte o podłogę. Z tej pozycji przenosimy ramiona do tyłu za plecy splatając ręce. Jeżeli w tej pozycji jesteśmy w stanie utrzymać się na stopach we względnej równowadze– nie przewracamy się na plecy, mm. płaszczkowate mają prawidłowy zakres.

Niestety z własnego doświadczenia wiem, że mało prawdopodobne jest, aby Twoje m. płaszczkowate nie były przykurczone. Mięśnie posturalne, ciągle używane przez biegaczy, a rzadko przez nich „rozciągane” z pewnością mają skrócony zakres, warto więc na nie zwrócić uwagę i starać się to zmienić. Najprostszym sposobem jest częste rozluźnianie skróconej tkanki mięśniowej metodami stretchingowymi zgodnymi z fizjologią i odruchami mięśniowymi. Ze swojej strony mocno polecam PIR (poizometryczna relaksacja). Metodę opisaną w artykule, do którego link znajduje się na podstronie „Linki” :-) Również w nim znajduje się opis pozycji „przy ścianie”zobrazowanej przeze mnie wyżej. Kolejną pozycją służącą rozluźnianiu m. płaszczkowatego jest ta przypominająca start niski przed hasłem „gotów”. Z tym, że stopa wykroczna całą powierzchnią podeszwową styka się z podłożem, noga zakroczna utrzymuje cały ciężar ciała, a ramiona albo opierają się o podłoże albo spoczywają na kolanach kontrolując ruch wzdłuż linii między I i II palcem stopy. Do stretchingu tej części podudzia można także użyć stopnia schodów lub innego podwyższenia i przy zgiętym kolanie nogi rozluźnianej, opuszczać piętę poniżej poziomu schodów dodając stopień rozciągnięcia. Oczywiście pilnujemy prawidłowej płaszczyzny pracy kolana.

W przypadku braku postępów w „rozciaganiu” m. płaszczkowatego proponuję popracować na „trzymających” zakres kolejnych łańcuchach taśmy mięśniowo – powięziowej SBL. W tym wypadku będzie to rozcięgno podeszwowe i mm. kulszowo – goleniowe. Z pewnością szersza praca się opłaci, bo często inne przyczyny skrócenia tkanki znajdują się poza nią.

Kolejna pozycja stretchingowa m. płaszczkowateg
zdj. www.exercise.about.com
Ćwiczenia wzmacniające mięśnie posturalne, takie jak m. płaszczkowaty, powinno wykonywać się po uprzednim rozluźnieniu tych mięśni. Przede wszystkim ma to na celu zwiększenie zakresu długości tkanki, co w przypadku skróconych mięśni od razu skutkuje wzrostem ich siły (4), jak i zwyczajnie je rozgrzewa oraz przeciwdziała przeciążeniom. Oczywiście tak jak w przypadku każdego wzmacniania pourazowego należy wpierw wyleczyć stan zapalny tkanki. Warto także po wyleczeniu najpierw zacząć od ćwiczeń izometrycznych – napinanie mięśni bez wyraźnego ruchu stopą. Po zaadoptowaniu się tkanki do tych ćwiczeń warto przejść do dalszych z progresywnie wzrastającym obciążeniem. Klasycznym ćwiczeniem wzmacniającym m. płaszczkowaty są wspięcia nóg na schodach. Stawiamy przodostopie na stopniu schodów, zginamy nogę ćwiczoną w kolanie (wyłączamy w ten sposób m. brzuchaty łydki – główny zginacz podeszwowy stopy) i opuszczamy powoli piętę poniżej poziomu schodów i z powrotem wracamy do pozycji wyjściowej (lub w wariancie zaawansowanym wznosimy piętę nad poziom schodów). Przy tej pozycji należy zwrócić uwagę na odpowiednie stopniowanie obciążenia (jedna noga ćwiczy, druga obok kontroluje ciężar ciała; dwie nogi ćwiczą; jedna noga ćwiczy druga podniesiona w powietrzu oplata ćwiczoną) i ostrożność przy opuszczaniu zbyt daleko pięty. Zbyt duże obciążenie i zbyt intensywna praca ekscentryczna (rozciąganie kurczącej się tkanki mięśniowej) może spowodować nawrót objawów przeciążenia i osłabienie mięśnia. Dlatego też pośpiech nie powinien być naszym doradcą a wzmacnianie powinniśmy rozłożyć na 4 – 8 tygodniowy program ćwiczeń. Ćwiczenia warto wykonywać w kilku seriach (do 3-5) do 10 – 15 powtórzeń, codziennie lub na samym początku co drugi dzień. Wszystko to w zależności od etapu zaawansowania. Oczywiście po skończeniu ćwiczeń należałoby „rozciągnąć” tkankę stosując np. PIR.


W ostatnim akapicie skupię się na kontuzjach powiązanych z m. płaszczkowatym. Z reguły jednym z głównych czynników prowadzących do przeciążeń tej tkanki mięśniowej jest skrócenie, a przez to jej osłabienie i niewydolność w spełnianiu wcześniej zaprogramowanych funkcji. Skrócenie w przypadku m. płaszczkowatego jest często powiązane ze skróceniem m. brzuchatego łydki, dlatego też przy rewitalizacji mięśnia warto pracować nad obydwoma. Kontuzje powiązane z dysfunkcją m. płaszczkowatego to przede wszystkim zapalenie ścięgna Achillesa (używam formy zapalenie ze względu na jej powszechność i znajomość; szczegóły w artykule o zapaleniu), zerwanie ścięgna Achillesa, skurcze mm. łydki i stopy, naderwania struktur mięśnia, zapalenie rozcięgna podeszwowego (objaw często występujący: ostroga piętowa), problemy krążeniowe w kończynie dolnej (poniżej dołu podkolanowego). Co ciekawe istnieją spore dowody (kliniczne i biomechaniczne), że z niewydolnością m. płaszczkowatego można nawet łączyć bóle odcinka lędźwiowego kręgosłupa a nawet migreny. Jednak ja wymieniając te bliżej powiązane urazy poprzestanę na nich :-p




Piśmiennictwo:

  1. Anatomia człowieka, t. 1, A. Bochenek, M. Reicher, Wydawnictwo Lekarskie PZWL,
  2. http://en.wikipedia.org/wiki/Soleus_muscle
  3. Anatomy trains, T.W. Myers, Churchill Livingstone 2009
  4. Muscle energy techniques, L. Chaitow, Churchill Livingstone 2001
Łukasz Murawski
Łukasz Murawski

Biegający już od ponad dekady, triatlonujący dopiero od czterech sezonów, trener personalny/masażysta, ciągle szukający odpowiedzi na nowe pytania odnośnie funkcjonowania ciała człowieka.